Promień zamiast województwa
Wskazanie punktu na mapie i promienia wokół niego działa lepiej niż zaznaczenie całego regionu, bo odpowiada temu, jak naprawdę działa firma: do pewnej odległości dojazd jest bezpłatny, dalej zaczyna kosztować.
Warto ustawić promień nieco szerszy niż strefa bezpłatnego dojazdu i osobno napisać w reklamie, dokąd dojeżdżamy bez dopłaty. Człowiek z granicy zasięgu sam zdecyduje, czy chce zapłacić za dojazd.
Nazwa miejscowości w pierwszym zdaniu
Ludzie reagują na to, co rozpoznają. Reklama, która zaczyna się od nazwy ich miasta albo gminy, zatrzymuje wzrok skuteczniej niż ogólne „działamy w całej Wielkopolsce".
Przy kilku obszarach warto zrobić osobne zestawy reklam z osobnym tekstem dla każdego. To kilkanaście minut pracy więcej, a różnica w koszcie kontaktu bywa wyraźna.
W usługach lokalnych liczy się telefon
Część klientów lokalnych nie wypełni żadnego formularza — po prostu zadzwoni. Jeśli mierzysz wyłącznie wysłane formularze, ta grupa znika z raportu i kampania wygląda gorzej, niż jest.
Dlatego przy usługach lokalnych warto zliczać także kliknięcia w numer telefonu na stronie i pytać dzwoniących, skąd mają numer. To druga liczba, bez której obraz jest niepełny.
Reklama, która dzwoni, gdy nikt nie odbiera
Kampania nastawiona na telefony sensownie chodzi wtedy, kiedy ktoś może odebrać. Puszczanie jej przez całą dobę oznacza, że część budżetu przynosi połączenia w niedzielę wieczorem, na które nikt nie oddzwoni.
Ustawienie harmonogramu wyświetlania to jedna z prostszych rzeczy do poprawienia w koncie, a potrafi zauważalnie obniżyć koszt zapytania, które faktycznie kończy się rozmową.