Wizyta to nie to samo co zlecenie
Zlecenie ma zakres i termin zakończenia. Wizyta ma godzinę i osobę, która ją obsłuży — i albo się odbędzie, albo nie. Brzmi to jak niuans, dopóki nie spróbujesz prowadzić grafiku na liście zleceń: brakuje wtedy najważniejszej informacji, czyli tego, kiedy ktoś jest zajęty.
Dlatego firmy pracujące na terminach powinny szukać systemu, w którym kalendarz jest głównym widokiem, a nie zakładką gdzieś z boku.
Grafik ustawiany osobno na każdy dzień
Typowy błąd prostych kalendarzy to jedne godziny pracy dla całego tygodnia. W praktyce prawie nikt tak nie pracuje — w czwartek dłużej, w piątek krócej, w sobotę co druga.
Jeśli systemu nie da się ustawić dzień po dniu, grafik zaczyna się rozjeżdżać z rzeczywistością, a wtedy ludzie przestają mu ufać i wracają do własnych notatek. To jest moment, w którym program przestaje cokolwiek dawać.
Widoczna dostępność zespołu
Przy jednej osobie wystarczy kalendarz. Przy trzech potrzebny jest widok, który od razu pokazuje, kto ma wolne okno — inaczej umawianie zamienia się w przeklikiwanie kolejnych osób.
- Pasek dostępności zespołu, na którym widać wszystkich naraz.
- Blokada terminu poza godzinami pracy danej osoby, żeby nie umówić kogoś na wolne.
- Przeciąganie wizyty na inną godzinę, bo przekładanie to codzienność, a nie wyjątek.
Historia klienta pod ręką w trakcie wizyty
Kalendarz sam w sobie jest głupi — pokazuje kto i kiedy, ale nie mówi nic o tym, co było poprzednio. Wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy z terminu da się wejść w kartotekę: poprzednie wizyty, ustalenia, wystawione dokumenty.
To jest zresztą powód, dla którego kalendarz warto mieć w systemie razem z klientami i fakturami, a nie w osobnej aplikacji do rezerwacji. Dwa oddzielne narzędzia oznaczają dwa razy wpisane te same dane.
Co się dzieje po wizycie
Wizyta rzadko kończy się na wizycie. Zwykle trzeba jeszcze wystawić dokument, czasem protokół, czasem fakturę. Jeżeli to wszystko dzieje się w jednym miejscu, dzień zamyka się sam; jeżeli w trzech, ktoś musi wieczorem przepisywać.
Przy wyborze warto więc sprawdzić nie tylko sam kalendarz, ale i to, co system oferuje na kroku „już po".