Pierwsza: nikt nie mierzył efektów
Bez piksela i ustawionych zdarzeń kampania optymalizuje się pod kliknięcia, czyli pod najtańszy możliwy ruch. Dostajesz wejścia od ludzi, którzy klikają dużo i nie kupują nic, a raport wygląda przyzwoicie, dopóki nie zapytasz o liczbę zapytań.
To jest przyczyna numer jeden i jednocześnie najłatwiejsza do usunięcia. Sprawdzenie, czy zdarzenie kontaktu naprawdę się zlicza, zajmuje dziesięć minut i chroni cały budżet.
Druga: wybrano zły cel kampanii
Promowanie posta optymalizuje się pod reakcje. Dostajesz serca i komentarze, bo dokładnie o to poprosiłeś system. Kampania ustawiona na kontakt szuka zupełnie innych ludzi — takich, którzy wcześniej wypełniali formularze.
Ten sam budżet, ta sama grafika, inny wynik. Cel kampanii jest ustawieniem technicznym, nie deklaracją intencji.
Trzecia: jedna kreacja na cały miesiąc
Reklama zużywa się. Po kilkunastu dniach ci sami ludzie widzieli ją kilka razy, przestają reagować, a system podnosi stawkę, żeby dalej ją dowozić. Wykres wygląda wtedy tak, jakby kampania nagle się popsuła.
Kilka wersji puszczonych naraz kosztuje tyle samo i daje odpowiedź, która wersja pracuje najtaniej. To najczęściej największa niewykorzystana rezerwa w całym koncie.
Czwarta: ocena po trzech dniach
Pierwsze dni to faza uczenia — wyniki bywają nierówne z definicji. Wyłączenie kampanii w tym momencie oznacza, że zapłaciłeś za naukę i wyrzuciłeś jej efekt do kosza.
Sensowne wnioski są po dwóch do czterech tygodni. Wcześniej można poprawiać kreacje, ale nie warto podejmować decyzji o całym kanale.
Piąta i szósta: grupa za wąska albo za szeroka
Za wąska grupa oznacza rosnącą częstotliwość, zmęczenie odbiorcy i drożejące kliknięcia. Za szeroka oznacza, że większość budżetu idzie do ludzi spoza zasięgu Twojej oferty.
Obie sytuacje wyglądają w raporcie podobnie — jako drogi kontakt. Rozróżnia je częstotliwość: rosnąca wskazuje na grupę za małą, stabilna przy słabym CTR na grupę niedopasowaną.
Siódma: problem nie był po stronie reklamy
Zdarza się, że kampania dowozi ruch i zapytania, a mimo to firma mówi, że „nie zadziałało". Wtedy wąskie gardło leży dalej: w czasie reakcji na zapytanie, w ofercie, w cenie albo w tym, że nikt nie oddzwonił.
Dlatego pierwsze pytanie przy przeglądzie nieudanej kampanii nie brzmi „co z reklamą", tylko „ile zapytań przyszło i co się z nimi stało". Odpowiedź zwykle rozstrzyga sprawę w minutę.